Witaminy
Witaminopodobne
Minerały
Owoce
Zioła lecznicze
Naturalne

Wybielanie zębów
Intensywnie uprawiasz sport? Sprawdź swoje zdrowie z Pakietem dla aktywnych
Pielęgnacja twarzy zimą. Zastosuj krem nawilżający i ulecz suchą skórę
Gazetki
Jak zmienia się ciało po urodzeniu dziecka?
Dna moczanowa

witamina e

Farmaceuta – fajny, trudny zawód

Gdy mówimy o czymś, że zostanie zmierzone z aptekarską dokładnością, wiadomo, że nie będzie żadnej pomyłki. Bo w aptece wszystko musi się zawsze zgadzać co do joty. Tu nie ma miejsca na dowolność, na myślenie w stylu „jakoś to będzie”.

farmaceutka

Farmaceuta to zawód z wielowiekową tradycją. Budzący szacunek i zaufanie, dający wysoką pozycję społeczną. To dlatego do dziś pacjenci mówią do farmaceutów „pani magister”, „panie magistrze”. Doceniają w ten sposób ich wiedzę, kompetencje, umiejętność postępowania z pacjentami i chęć niesienia pomocy.

Bo pacjenci wiedzą doskonale, że to zawód trudny, wymagający ciągłego dokształcania, szczególnych predyspozycji i umiejętności. „Farmaceuci są na przykład zawsze spokojni, choć my, pacjenci, czasem zachowujemy się okropnie” przyznaje jedna z samych zainteresowanych. „Może ze zdenerwowania, a może ze zwykłej niewiedzy sześć razy pytamy o to samo, awanturujemy się, jak czegoś nie rozumiemy, a oni ze stoickim spokojem po raz kolejny wszystko wyjaśniają, byle pacjent zrozumiał, właściwie przyjmował leki”.

Powiernicy radości i smutków

Pracę farmaceutów doceniają zwłaszcza sędziwe osoby, czyli te, które z racji swych licznych dolegliwości w aptekach bywają najczęściej. Ich stosunek do farmaceutów bywa wyjątkowy. Często są to osoby samotne, pozbawione towarzystwa i właśnie w farmaceutach dostrzegają życzliwość, gotowość do rozmowy. To im opowiadają więc o swoim zdrowiu, ale nie tylko. Farmaceuci stają się powiernikami ich radości i smutków, poznają rodzinne historie.

Pani Maria ma ponad osiemdziesiąt lat, mieszka sama. Dzieci, wiadomo, mają swoje sprawy, ciągle za czymś gonią. Za to w pobliskiej aptece codziennie jest pani Ola, która mogłaby być jej wnuczką. „Zawsze ze mną chwilę porozmawia, zapyta, jak się dziś czuję, powie nawet czasem, że ładnie wyglądam. To szalenie miłe i bardzo potrzebne, nawet gdy się jest tak starym, jak ja” mówi pani Maria.

Wielu pacjentów docenia zmiany, jakie zaszły w aptekach w ostatnich latach „Dla młodych to może bez znaczenia, ale dla nas to bardzo cenne, że są w nich już często krzesełka, na których można chwilę odpocząć, jest zimna woda, której można się napić” dodaje natomiast pani Zosia, która choć jest jeszcze przed sześćdziesiątką, to jednak jest osobą mocno schorowaną. „Czasem, gdy trzeba trochę poczekać w kolejce, jest to bardzo ważne. A jak się siedzi tak dłużej, to człowiek nie jest pozostawiony sam sobie. W mojej aptece już nie raz zdarzyło mi się przy takiej okazji pytanie, czy dobrze się czuję, czy nie jest mi słabo. Pani magister wie, na co jestem chora, sprzedaje mi przecież systematycznie leki. Rozumie, że czasem mogę czuć się gorzej i interesuje się tym. Dlatego nawet do głowy by mi nie przyszło, by chodzić do jakiejś innej apteki, nie mówiąc już o kupowaniu jakiegokolwiek medykamentu w sklepie! Koleżanka kiedyś kupiła środek przeciwbólowy w sklepie i omal nie znalazła się w szpitalu, bo okazało się, że wchodzi w interakcje z lekami na serce, które regularnie bierze”. W związku z obawami pacjentów, a także samych farmaceutów, powstała nawet akcja społeczna, która ma na celu uświadamianie ludziom zagrożeń wynikających z obecnych regulacji prawnych oraz przesłanie stosownych pism do rządu polskiego. Petycję można podpisywać m.in. na stronie lekitylkozapteki.pl.

Będę „panią z apteki”

„Moja córeczka postanowiła, że jak dorośnie zostanie panią z apteki, bo tu jest takie ładne miejsce do zabawy” z uśmiechem mówi natomiast mama czteroletniej Olgi. „No i odkąd ze mną tu przychodzi, chętniej łyka zapisane przez lekarza syropy, bo pani z apteki powiedziała, że bez tego Olga nie wyzdrowieje, a pani z apteki wie o lekach wszystko. Czasem też w domu pyta z poważną miną, czy przypadkiem nie kończy się już jej lekarstwo, bo przecież pani z apteki kazała je brać systematycznie i nie można jej martwić, zapominając o kupnie kolejnej butelki. Uczę dziecko, że po leki zawsze idziemy do apteki – bo tylko tu jest kompetentna osoba, która zawsze nam doradzi co z czym brać i dlaczego”.

Ciągła praca i nauka

A co myślimy o farmaceutach? „Fajny zawód” mówi Bartek, który jest licealistą. „Jedna dziewczyna z mojej klasy wybiera się na farmację. Bardzo się do takiej pracy nadaje, bo zawsze wszystko wie, o wszystkim pamięta, nigdy nie ma bałaganu w notatkach. I jest naszym klasowym skarbnikiem, bo nigdy niczego nie gubi”.

Jego kolega Marek dodaje, że sam przez chwilę też myślał o farmacji, ale doszedł do wniosku, że to nie jest zajęcie dla niego. „Za dużo nauki” przyznaje szczerze. „Z tego, co się orientowałem, przede wszystkim chemii i biologii oraz różnych podobnie trudnych przedmiotów. To co mnie jednak całkowicie zniechęciło, to fakt, że nawet po studiach wciąż byłoby pewnie to samo, ciągle są przecież jakieś nowe odkrycia, nowe leki i pewnie trzeba je znać. Chyba kiedyś, gdy przemysł farmaceutyczny nie był tak prężny, łatwiej było pracować w tym zawodzie, a teraz to, jak sądzę, ciągła praca i nauka. Trzeba mieć do tego zacięcie. Z jednej strony jest więc bezpieczna praca, kasa, prestiż, z drugiej jednak bardzo dużo pracy. Wszyscy ufają farmaceucie, on jest trochę jak ksiądz, trochę jak psycholog i mędrzec. Dlatego podkreśla się zawsze, że farmaceuta to nie sprzedawca, to wysokiej klasy fachowiec, który wie polecić, a czego unikać”.

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Śmiało!


Potrzebujesz włączonego javascript, aby móc komentować.